Jeżeli tak to dla tych osób pokrótce opiszemy czym jest to miejsce, a ci którzy o zbiorniku tym słyszeli mogą śmiało przejść do akapitu, w którym przedstawiamy 10 nieoczywistych rzeczy, które możesz robić nad Balatonem. Dla świeżaków w temacie – Balaton jest największym jeziorem nie tylko na Węgrzech, ale i w całej Europie Z Como wypływają promy do większości miast leżących na brzegu jeziora. Łapiąc się na pospieszny prom w około 2 godziny możemy dotrzeć na drugą stronę jeziora do miejscowości Colico. Warto wybrać się w rejs, chociażby dlatego, aby nacieszyć oczy przepięknymi widokami na Alpy. Rejs statkiem po jeziorze Como. Co zobaczyć nad Como. Z Wyszkowa położonego nad malowniczym Bugiem jedziemy w stronę Narwi. Właściwie Wyszków z trzech stron jest otoczony Puszczą Białą, ale od Rząśnika jedziemy już wśród uprawnych pól. We wiosce Lubiel Nowy jest uroczy drewniany kościół, a obok niego stoi m.in. pomnik poświęcony bohaterom, którzy od odzyskania niepodległości To perełka architektury, którą trzeba zobaczyć, zwiedzić, ale o której również warto dowiedzieć się więcej. Dlatego zachęcamy do przeczytania naszego wpisu o tej przepięknej budowli – klik TU Punktów widokowych na Parlament jest wiele, my zdecydowaliśmy się usiąść nad brzegiem Dunaju, klasycznie naprzeciw budowli. I mimo Rowerem wzdłuż Bałtyku. Nasz test trasy: planowanie, organizacja, zwiedzanie. Wsiadamy na rowery i jedziemy wzdłuż Bałtyku. To nasz prywatny test trasy. Jadąc wzdłuż linii brzegowej Morza Bałtyckiego, natrafimy na wiele przykładów świetnej nadmorskiej architektury. 1. Piękne miejsca w Niemczech blisko granicy z Polską: Rugia – tradycyjne nadmorskie kurorty i słynne kredowe klify. 2. Heringsdorf – kurort nad Morzem Bałtyckim oferujący talasoterapię. 3. Park Natury Zalewu Szczecińskiego – ucieczka w naturę. 4. Park Narodowy Müritz – zaciszne miejsce dla miłośników przyrody. Kuligów nad Bugiem – pomysł na weekend! 1 Ale to nie wszystko! 2 Rekonstrukcja militarna w Kuligowie! 3 Rejsy katamaranem i pomysł na weekend niedaleko Warszawy TYLKO dla lubiących naturę! Kuligów to mała miejscowość w województwie mazowieckim, powiecie wołomińskim i gminie Dąbrówka. Miejscowość polubili działkowicze! Przyroda nad Bugiem Po wizycie w skansenie warto przejść się nad rzekę. W Kuligowie zachwyca nie tylko zakole Bugu, ale łąki, które posłużyły jako plener do końcowej sceny filmu Znajdziecie tutaj aż 30 atrakcji, w tym baseny, brodziki i zjeżdżalnie, nawet takie najbardziej ekstremalne. Nawet jeśli spędzicie w tym parku cały dzień, to z pewnością nie będziecie się nudzić. Ponadto w Słonecznym Brzegu możecie uprawiać wiele sportów wodnych, nurkować, a także udać się w rejs statkiem. Mielnik to niewielka miejscowość leżąca nad Bugiem na obszarze Wysoczyzny Drohiczyńskiej. Niegdysiejszy gród w średniowieczu stał się miastem z zamkiem królewskim, które chętnie było odwiedzane przez polskich władców. Choć dziś Mielnik jest niedużą wsią, lata świetności pozostawiły w nim wiele pamiątek, które warto giPGrqD. Urokliwa miejscowość turystyczna, ważne miejsce dla katolików – to najkrótsza charakterystyka Kodnia. Przez wielu jeszcze nie został odkryty, a kto go odwiedził, planuje powracać. Poznaj historię miejscowości, która już stała się kanwą dla filmu dokumentalnego, dowiedz się, co możesz tu zwiedzić i czego doświadczyć, a następnie zaplanuj własną podróż! Gdzie leży Kodeń? Kodeń jest położony nad Bugiem przy granicy z Białorusią, w powiecie bialskim, województwie lubelskim. Określenie, że ”leży na skraju świata”, nie zostało użyte bez powodu. Wschodnia granica Polski jest granicą Unii Europejskiej i strefy Schengen. Ponadto mogą być niewielkie problemy z dojazdem w tą okolicę transportem publicznym, jednak w epoce samochodów, wielu nie stanowi to problemu, a fakt, że Kodeń leży z dala od miast wśród pięknej przyrody, stanowi jego dodatkowy atut. Ważną informacją turystom, którzy na co dzień nie mieszkają w strefie przygranicznej będzie, że w Kodniu należy uważać na to, z jakiej sieci komórkowej korzystamy, gdyż bardzo prawdopodobne jest, że nawet nie zauważymy, kiedy przyjdzie SMS “Witaj na Białorusi…” Z historii Historia miejscowości sięga XV wieku, a pierwotnie nosiła nazwę Todeń. W tym czasie ziemie wykupili Sapiehowie. W 1511 r. uzyskali zgodę króla Zygmunta Starego na postawienie zamku i lokowanie miasta na prawie magdeburskim. Kodeń był bogatym miastem, istniał tu port rzeczny na Bugu. Kiedy po trzecim zaborze miejscowość znalazła się w zaborze rosyjski, zaczęła podupadać. Za udział mieszkańców w Powstaniu Styczniowym, Kodeń utracił prawa miejskie. W czasie II wojny światowej był zajęty przez Niemców. Od zakończenia II wojny światowej Kodeń przeszedł dużą metamorfozę, a dziś jest rozpoznawalny głównie dzięki sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej. Historia obrazu Królowej Podlasia, która za chwilę zostanie przywołana, zdumiewa i wydaje się wręcz nieprawdopodobna. A jednak wydarzyła się naprawdę. O kradzieży w Watykanie Historia obrazu jest ściśle związana z rodem Sapiehów. Podczas budowy nowej świątyni, niedaleko drewnianego kościoła parafialnego pw. św. Anny, Mikołaj Sapieha zapada na ciężką chorobę, której wynikiem był paraliż. Sapieha przerywa budowę i wyrusza w pielgrzymkę do Rzymu, aby prosić o łaskę uzdrowienia. Podczas pobytu w Rzymie, papież Urban VIII zaprasza Mikołaja na Mszę Świętą do prywatnej kaplicy z wizerunkiem Matki Bożej Gregoriańskiej (nazwa pochodzi od papieża Grzegorza Wielkiego, który sprowadził wizerunek do Watykanu). Podczas Eucharystii Mikołaj Sapieha doznaje uzdrowienia i zapragnął zabrać obraz ze sobą do Kodnia. Pragnienie było tak silne, że postanowił go ukraść. W tym celu przekupił papieskiego zakrystianina i po otrzymaniu obrazu wyjeżdża z Rzymu. Papież po odkryciu straty nakazał zorganizowanie pościgu, jednak Mikołajowi udaje się bezpiecznie wrócić do domu. Mikołaj Sapieha za swoją kradzież został ukarany ekskomuniką. Jednak dzięki zaangażowaniu w bronienie interesów Kościoła ekskomunika została cofnięta, a papież oficjalnie ofiarował obraz Sapiesze. W XVIII wieku odbyła się papieska koronacja obrazu Matki Bożej Kodeńskiej. (Od 2000 roku na obrazie Matki Bożej Kodeńskiej umieszczone są korony ufundowane przez diecezję, a korony papieskie pozostają zabezpieczone.) Po Powstaniu Styczniowym obraz został wywieziony przez zaborców na Jasną Górę, gdzie przebywał przez 52 lata. Wizerunek powrócił w 1927 roku, kiedy sanktuarium opiekowali się już Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Kodeń do dziś jest miejscem wielu cudów. Co warto zobaczyć? Głównym punktem na mapie Kodnia jest wspomniana wcześniej bazylika mniejsza z cudownym obrazem Matki Bożej Kodeńskiej. Kościół został zbudowany w pierwszej połowie XVII wieku w stylu późnego renesansu. Przy kościele znajduje się dzwonnica z XVIII wieku. Bazylika mniejsza pw. św. Anny nie jest jednak jedynym kościołem w tej miejscowości. Drugi znajduje się na kodeńskiej kalwarii, która już sama w sobie jest niezwykłym miejscem. Kościół Świętego Ducha jest jednym z zachowanych w całości budynków pozostałych po rodzie Sapiehów. Poza nim na kalwarii znajdziemy drewniane stacje drogi krzyżowej, która swój koniec ma na wzgórzu symbolizującym Golgotę, ruiny zamku Sapiehów, zrekonstruowaną studnię z ogrodu Sapiehów, XIX-wieczną kaplicę odpustową, a także wspaniały ogród zielny z fontannami. W okolicach bazyliki mniejszej mieści się także Muzeum Misyjno-Ornitologiczne. W innych częściach miejscowości znajdziemy ponadto inne zabytki, bramę unicką, cerkiew prawosławną, kaplicę cmentarną oraz letnią siedzibę Sapiehów, w której obecnie mieści się Dom Pogodnej Starości. Fani obcowania z naturą mają tu też okazję wybrać się na spacer nad Bug. Kodeń posiada bazę noclegową i gastronomiczną, która ciągle rozwija się. Najwięcej pielgrzymów odwiedza go w połowie sierpnia na Uroczystość Wniebowzięcia NMP. 2 lipca odbywa się tu Diecezjalny Dzień Chorego, a we wrześniu odpust Matki Bożej Siewnej. Poza tym w Kodniu odbywa się wiele cyklicznych oraz okazjonalnych spotkań i wydarzeń. Kodeń w literaturze i na ekranie Niezwykła historia obrazu została opisana przez Zofię Kossak-Szczucką w powieści “Błogosławiona wina”, a na jej podstawie w 2016 roku powstał fabularyzowany film dokumentalny. Emanujące ciszą nadbużańskie łąki zachęcają, aby zabrać na nie koc i książkę, więc na tą okazję ta pozycja będzie najlepszą opcją do przeczytania. Częstochowa: nie tylko Jasna Góra! Atrakcje okolicznych miejscowości Wizyta w Kodniu nie musi ograniczać się do pobytu jedynie w tej miejscowości. W całej bowiem okolicy znajduje się wiele zabytków, głównie sakralnych. Kilka kilometrów od Kodnia, jadąc w stronę Terespola, znajduje się wieś Kostomłoty, w której funkcjonuje ostatnia na świecie parafia neounicka. Wierni mają swoją świątynię i regularnie odprawiane są w niej liturgie. Posługę w parafii pełni katolicki kapłan, specjalnie przygotowany do tej funkcji. Jadąc w drugą stronę, na południe od Kodnia, warto zapytać miejscowych o miejsce zwane Sugrami. Jest to plaża nad Bugiem – świetne miejsce na piknik i obcowanie z naturą. Jadąc dalej, w kierunku Sławatycz, można zboczyć z drogi i odwiedzić zabytkową cerkiew prawosławną w Zabłociu oraz Monastyr św. Onufrego w Jabłecznej. Będąc nad Bugiem nie można nie skorzystać ponadto z ofert spływu kajakowego. Kodeń, jak i cała okolica mają o wiele więcej do zaoferowania niż zostało tu opisane. Najlepiej jeśli sam odkryjesz pozostałe zalety pobytu nad Bugiem. 🙂 Continue Reading Rzeka była kiedyś ważnym szlakiem komunikacyjnym, przy którym wyrastały bogate miasteczka. Dziś znajdzie się tu ciszę i spokój. Bugiem spławiano niegdyś towary z Wołynia i Rusi aż do Gdańska. Na wodnym szlaku działało wiele portów rzecznych. Jednym z nich był Mielnik – położony na wysokiej skarpie, należy do najstarszych historycznych grodów na Podlasiu. Tu zaczynamy naszą wyprawę w górę Bugu. Czasy świetności miasteczko przeżywało w I połowie XVI w., ale gdy wybudowano most w pobliżu niedalekich Siemiatycz, Mielnik zaczął podupadać. Przed II wojną światową zostały mu odebrane prawa miejskie. Wjeżdżając do Mielnika od strony Siemiatycz, mijamy ruiny kościoła parafialnego Świętej Trójcy. Obok wznosi się Góra Zamkowa, cała porośnięta bzem, który w maju odurza zapachem. Legenda mówi, że lochy stojącego tu kiedyś zamku prowadzą aż do Drohiczyna odległego o 30 km i do wioski Zabuże na drugim brzegu rzeki. Góra jest świetnym punktem obserwacyjnym – widać z niej Bug, a za nim lasy w Parku Krajobrazowym Podlaski Przełom Bugu, ciągnące się po horyzont. W Mielniku działa kopalnia kredy, dlatego prowadzącą do niej ulicę pokrywa biały pył. Krajobraz jest tu surrealistyczny – jasne pagórki wydobytej skały, pośród nich maszyny do eksploatacji surowca, poniżej głębokie białe wyrobisko, a ponad tym wszystkim stoją domki zatopione w zieleni. W Wajkowie asfalt przechodzi w żwirówkę, droga wiedzie nad samym Bugiem. Tu szukamy ładnego miejsca na obozowisko. Odgłosy dzikiej nadbużańskiej przyrody – śpiew polskich cykad (żab), buczenie bąka (jakby ktoś dmuchał w pustą butelkę) i inne, niezidentyfikowane dźwięki mogą przyprawić mieszczucha o bezsenność. Jeśli wyjdzie z namiotu, może się zdziwić, jak bardzo niebo bywa gwiaździste. Widok centrum Niemirowa, ostatniej wsi przed granicą, wywołuje uśmiech na twarzy. To senna wioska z imponującym kościołem, którego nie powstydziłoby się żadne miasto. Piękna barokowo- klasycystyczna budowla pw. św. Stanisława Biskupa stoi w towarzystwie wiejskich zagród przy rozległym placu, który kiedyś był miejskim rynkiem. W Niemirowie kończy się droga. Można zawrócić, ale lepiej przeprawić się promem na drugi brzeg Bugu. Trwa to kilka minut, później przez łąki dojeżdża się do wsi Gnojno. Bocianie gniazda znajdują się tam na co drugim słupie. Nic dziwnego – w starorzeczach Bugu pokarmu nie brakuje. Stąd już tylko kilka kilometrów do Janowa Podlaskiego, prowincjonalnego miasteczka, które jest znane nie ze swoich zabytków, np. zespołu pokatedralnego z kościołem pw. Św. Trójcy, lecz stadniny koni. Stada arabów pasą się na rozległych nadrzecznych łąkach. Następny przystanek robimy w Neplach. Znajdują się tu pozostałości dużego zespołu pałacowego otoczone starym parkiem. Za wsią, obok żwirowni, gdzie swoje norki mają jaskółki brzegówki, stoi wieża widokowa i „kamienna baba“. Tak miejscowi nazywają średniowieczny krzyż pokutny, który jest ponoć zamienioną w kamień dziewczyną przeklętą przez własną matkę. Wieża jest, niestety, spróchniała, trudno więc stamtąd dojrzeć najpiękniejszy na trasie odcinek Bugu zwany Szwajcarią Nepelską. W ujściu wpadającej tam do Bugu rzeczki Krzny utworzono rezerwat „Szwajcaria Podlaska”, przez który biegnie ścieżka przyrodnicza. W Terespolu można się oddalić od Bugu, wybierając drogę na Koroszczyn, Kobylany lub Lebiedziew – we wszystkich znajdują się forty twierdzy w Brześciu, wybudowane w latach 1911–1914. Jeśli kogoś nie interesują zabytki militarne, niech zajedzie na mizar – cmentarz tatarski w Zastawku. Pośród dębów i jałowców stoją obeliski ze znakiem półksiężyca i arabskimi napisami. W Dobratyczach kierujemy się na wschód, by groblą biegnącą nad Bugiem dojechać do Kostomłotów. Stoi tu XVII-wieczna cerkiew pw. św. Nikity – jedyna w Polsce świątynia neounicka, czyli katolicka obrządku bizantyjsko- -słowiańskiego. We wnętrzu „Sanktuarium Unitów Podlaskich” ukazuje się przedziwny mariaż: cerkiewnosłowiańskie napisy i ikonostas plus krzesła ustawione w rzędach niczym kościelne ławki. Energiczny proboszcz barwnie opowiada historię tutejszej parafii. Na południe od Kostomłotów są dwa ważne sanktuaria – katolickie w Kodeniu, z obrazem Matki Boskiej Kodeńskiej, i prawosławny monaster w Jabłecznej, z ikoną św. Onufrego. Według legendy płynąca Bugiem cudowna ikona zatrzymała się pod dębem, przy drodze wiodącej dziś do klasztoru. Przez pięć wieków, jakie minęły od tego wydarzenia, rzeka zdążyła zmienić swój bieg, ale drzewo nadal rośnie. Na jego potężnym pniu wiszą święte obrazki. Wzdłuż Bugu można wędrować jeszcze ok. 150 km aż do wsi Gołębie za Hrubieszowem, gdzie rzeka „przekracza” granicę z Ukrainą. My dojeżdżamy tylko do Sławatycz, skąd pustą drogą mkniemy do stolicy. Natalia – na blogu jestem przede wszystkim podróżnikiem, mocno zakorzenionym w warszawskiej rzeczywistości, jednak nieustannie poszukującym możliwości dotyczących krótszych lub dłuższych wyjazdów w Polsce czy zagranicą. Jestem również smakoszem, nieustannie poszukującym nowych doznań kulinarnych oraz smaków towarzyszących podróżom. Od prawie 10 lat smakowanie świata przeżywam wspólnie z mężczyzną mojego życia, a już od ponad 7 lat również z naszym synkiem Maksem, dzięki któremu stałam się podróżującą mamą. W październiku 2016 do naszego podróżniczego teamu dołączyła córeczka - Jagódka. czytaj więcej